Jak powstała idea inspirujących spotkań?
– To było naprawdę inspirujące spotkanie. Mogliśmy, z różnych perspektyw, spojrzeć na postawione nam wyzwanie i opracować najlepsze rozwiązanie… – usłyszałem od kilku członków zespołu, którzy intensywnie pracowali nad nową strategią współpracy z wymagającym klientem.
Czytaj więcej…
Przez długie lata u jednego z kluczowych klientów miałem do czynienia z tymi samymi ludźmi. Z czasem stworzyliśmy system pracy, z którego wszyscy byli zadowoleni.
Wszystko układało się pomyślnie do czasu dużych zmian personalnych u klienta. Cała dotychczasowa kadra, z którą miałem świetny kontakt, odeszła, a jej miejsce zajęli nowi pracownicy…
Budowanie relacji z nowymi pracownikami klienta okazało się dla mnie wyjątkowo wymagające i stresujące.
Dotychczasowy model współpracy okazał się nieefektywny. Mimo kilkukrotnie podejmowanych przeze mnie prób nawiązania kontaktu, nie otrzymałem od nich żadnej informacji zwrotnej. Brak reakcji ze strony nowych pracowników mocno utrudniał wykonywanie powierzonych mi obowiązków.
Szybko zorientowałem się, że obecna metoda budowania relacji międzyludzkich zawodzi i prowadzi donikąd. Ogarnęła mnie frustracja – utknąłem w martwym punkcie i straciłem jakikolwiek pomysł na kolejny krok…
Aż pewnego ranka doznałem olśnienia. Postanowiłem skierować apel do innych ludzi, o emocjonalne i merytoryczne wsparcie, które pozwoli przełamać lody i nawiązać bliskie relacje z nowo zatrudnionymi.
Otoczyłem się, na zasadzie dobrowolności. grupą osób o skrajnie różnych doświadczeniach i spojrzeniach na problem.
Byłem przekonany, że siła różnorodności (diversity) to kluczowy czynnik stymulujący innowacyjność i kreatywność. Dzięki temu ludzie zaproszeni do rozmowy, byli w stanie wypracować unikalne i przełomowe rozwiązania, na których wtedy najbardziej mi zależało.
Był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę.
Jaki był jej początek?
– Dziękuję za zaproszenie, ale muszę poważnie zastanowić się nad swoim udziałem. Moje pomysły rzadko spotykają się ze zrozumieniem. W trakcie dyskusji wypowiadane przeze mnie opinie są często krytykowane, lekceważone lub po prostu pomijane… – napisał Krzysztof, jedna z zaproszonych przeze mnie osób.
Czytaj więcej…
– Krzysztofie, rozumiem Twój sceptycyzm i nie dziwię się, że masz obawy wynikające z Twojego doświadczenia z wcześniejszych spotkań. Tak, jak napisałem w swoim zaproszeniu, podczas spotkania chcę stworzyć przestrzeń, w której każdy głos jest ważny, szanowany i wysłuchany.
Zaprosiłem Cię dlatego, że myślisz niestandardowo, a Twoje pomysły są rzeczowe i wyjątkowe.
Potrzebuję Twojego głosu, Twojej krytyki i Twojego unikalnego spojrzenia. Dzięki Tobie, grupa ludzi, z którą zamierzam się spotkać będzie kompletna, a wypracowane rozwiązania dojrzałe.
Proszę, przyjmij zaproszenie na to spotkanie. Daj nam szansę udowodnienia Ci, że Twoja opinia ma naprawdę ogromną wartość.
Wysłałem maila. Dwa dni później, gdy weszliśmy do sali konferencyjnej, Tomasz siedział na samym końcu stołu, nieco wycofany. W trakcie spotkania, gdy dyskusja zaczęła zmierzać w bezpieczną, nudną stronę, Tomasz uniósł rękę i rzucił krótkie, odważne: „A co, jeśli patrzymy na to od złej strony?”.
W sali zapadła cisza, a ja uśmiechnąłem się w duchu. Postęp właśnie się rozpoczął.
.
Jak przebiegło pierwsze spotkanie?
– To było naprawdę inspirujące spotkanie. Mogliśmy, z różnych perspektyw, spojrzeć na postawione nam wyzwanie i opracować najlepsze rozwiązanie… – usłyszałem od kilku członków zespołu, którzy intensywnie pracowali nad nową strategią współpracy z wymagającym klientem.
Czytaj więcej…
Przez długie lata u jednego z kluczowych klientów miałem do czynienia z tymi samymi ludźmi. Z czasem stworzyliśmy system pracy, z którego wszyscy byli zadowoleni.
Wszystko układało się pomyślnie do czasu dużych zmian personalnych u klienta. Cała dotychczasowa kadra, z którą miałem świetny kontakt, odeszła, a jej miejsce zajęli nowi pracownicy…
Budowanie relacji z nowymi pracownikami klienta okazało się dla mnie wyjątkowo wymagające i stresujące.
Dotychczasowy model współpracy okazał się nieefektywny. Mimo kilkukrotnie podejmowanych przeze mnie prób nawiązania kontaktu, nie otrzymałem od nich żadnej informacji zwrotnej. Brak reakcji ze strony nowych pracowników mocno utrudniał wykonywanie powierzonych mi obowiązków.
Szybko zorientowałem się, że obecna metoda budowania relacji międzyludzkich zawodzi i prowadzi donikąd. Ogarnęła mnie frustracja – utknąłem w martwym punkcie i straciłem jakikolwiek pomysł na kolejny krok…
Aż pewnego ranka doznałem olśnienia. Postanowiłem skierować apel do innych ludzi, o emocjonalne i merytoryczne wsparcie, które pozwoli przełamać lody i nawiązać bliskie relacje z nowo zatrudnionymi.
Otoczyłem się, na zasadzie dobrowolności. grupą osób o skrajnie różnych doświadczeniach i spojrzeniach na problem.
Byłem przekonany, że siła różnorodności (diversity) to kluczowy czynnik stymulujący innowacyjność i kreatywność. Dzięki temu ludzie zaproszeni do rozmowy, byli w stanie wypracować unikalne i przełomowe rozwiązania, na których wtedy najbardziej mi zależało.
Był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę.
Jak przebiegło pierwsze spotkanie?
– To było naprawdę inspirujące spotkanie. Mogliśmy, z różnych perspektyw, spojrzeć na postawione nam wyzwanie i opracować najlepsze rozwiązanie… – usłyszałem od kilku członków zespołu, którzy intensywnie pracowali nad nową strategią współpracy z wymagającym klientem.
Czytaj więcej…
Przez długie lata u jednego z kluczowych klientów miałem do czynienia z tymi samymi ludźmi. Z czasem stworzyliśmy system pracy, z którego wszyscy byli zadowoleni.
Wszystko układało się pomyślnie do czasu dużych zmian personalnych u klienta. Cała dotychczasowa kadra, z którą miałem świetny kontakt, odeszła, a jej miejsce zajęli nowi pracownicy…
Budowanie relacji z nowymi pracownikami klienta okazało się dla mnie wyjątkowo wymagające i stresujące.
Dotychczasowy model współpracy okazał się nieefektywny. Mimo kilkukrotnie podejmowanych przeze mnie prób nawiązania kontaktu, nie otrzymałem od nich żadnej informacji zwrotnej. Brak reakcji ze strony nowych pracowników mocno utrudniał wykonywanie powierzonych mi obowiązków.
Szybko zorientowałem się, że obecna metoda budowania relacji międzyludzkich zawodzi i prowadzi donikąd. Ogarnęła mnie frustracja – utknąłem w martwym punkcie i straciłem jakikolwiek pomysł na kolejny krok…
Aż pewnego ranka doznałem olśnienia. Postanowiłem skierować apel do innych ludzi, o emocjonalne i merytoryczne wsparcie, które pozwoli przełamać lody i nawiązać bliskie relacje z nowo zatrudnionymi.
Otoczyłem się, na zasadzie dobrowolności. grupą osób o skrajnie różnych doświadczeniach i spojrzeniach na problem.
Byłem przekonany, że siła różnorodności (diversity) to kluczowy czynnik stymulujący innowacyjność i kreatywność. Dzięki temu ludzie zaproszeni do rozmowy, byli w stanie wypracować unikalne i przełomowe rozwiązania, na których wtedy najbardziej mi zależało.
Był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę.
+ 48 501207100
© 2026. Moderaco.com. Wszystkie prawa zastrzeżone.