Jak powstała idea inspirujących spotkań?
– To było naprawdę inspirujące spotkanie. Mogliśmy, z różnych perspektyw, spojrzeć na postawione nam wyzwanie i opracować najlepsze rozwiązanie… – usłyszałem od kilku członków zespołu, którzy intensywnie pracowali nad nową strategią współpracy z wymagającym klientem.
Czytaj więcej…
Przez długie lata u jednego z kluczowych klientów miałem do czynienia z tymi samymi ludźmi. Z czasem stworzyliśmy system pracy, z którego wszyscy byli zadowoleni.
Wszystko układało się pomyślnie do czasu dużych zmian personalnych u klienta. Cała dotychczasowa kadra, z którą miałem świetny kontakt, odeszła, a jej miejsce zajęli nowi pracownicy…
Budowanie relacji z nowymi pracownikami klienta okazało się dla mnie wyjątkowo wymagające i stresujące.
Dotychczasowy model współpracy okazał się nieefektywny. Mimo kilkukrotnie podejmowanych przeze mnie prób nawiązania kontaktu, nie otrzymałem od nich żadnej informacji zwrotnej. Brak reakcji ze strony nowych pracowników mocno utrudniał wykonywanie powierzonych mi obowiązków.
Szybko zorientowałem się, że obecna metoda budowania relacji międzyludzkich zawodzi i prowadzi donikąd. Ogarnęła mnie frustracja – utknąłem w martwym punkcie i straciłem jakikolwiek pomysł na kolejny krok…
Aż pewnego ranka doznałem olśnienia. Postanowiłem skierować apel do innych ludzi, o emocjonalne i merytoryczne wsparcie, które pozwoli przełamać lody i nawiązać bliskie relacje z nowo zatrudnionymi.
Otoczyłem się, na zasadzie dobrowolności. grupą osób o skrajnie różnych doświadczeniach i spojrzeniach na problem.
Byłem przekonany, że siła różnorodności (diversity) to kluczowy czynnik stymulujący innowacyjność i kreatywność. Dzięki temu ludzie zaproszeni do rozmowy, byli w stanie wypracować unikalne i przełomowe rozwiązania, na których wtedy najbardziej mi zależało.
Był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę.
